Oczu pląsy

W życiu każdego.. nie. Wszyscy dochodzimy w pewnym momencie… nie. Eh. Jak tu najlepiej uwspólnić na wskroś moje doświadczenie życia? Jak mam się podzielić pąsem i zakłopotaniem niewygodnej sytuacji, kiedy nie chodzi już o ciąganie ze warkocze? Przekazać wstyd, który ma mnie przeżyć*, siarkę i ogień, które mają mnie strawić, bo na to zasłużyłem. No i jeszcze ten przebłysk myśli, że skoro nikt nie patrzy to się upiecze, to ujdę cało, bez konsekwencji i strat na morale.

G: „Ja myślałem.. W sumie nie wiem, co sobie myślałem.”
G wychodzi za drzwi, płacze na klatce na półpiętrze- miejscu, którego ustronność można porównać jedynie do zatłoczonego sklepu mięsnego w sobotni poranek. Ma ze sobą przede wszystkim blachę z ciastem, które nie zostało zjedzone przez tępych durniów z koła, a z którego B prawie zrezygnował. Ciasta, nie koła. I tak to chwilę sobie trwa. Surrealizm chlipu niosącego się po piętrach nie ujmuje wcale mocy żadnej z łez przelanych na półpiętrze. Ileż przeróżnych scen widziały schodowe klatki bloków z lat osiemdziesiątych! Tysiące walizek wystawionych za drzwi, tysiące drzwi zatrzaśniętych przed nosem, z których setki chwilę później wystawione zostawały z ram. Drzwi, nie nosy. Nie potrafię znaleźć słowa na obronę B, która słucha szlochu zza zamkniętych nie na klucz drzwi. Jeśli kiedyś coś zbuduję, to trzy kostki niezjedzonego karmelowego wrzucę w strumień cementu lejącego się w fundamentalny dół. Co by pozostały tam na zawsze, bo są we mnie bardziej niż gdybym je zjadł.

Chciałem zakończyć animanegdotą, ale jestem idiotą
i żadnej nie przygotowałem. Spuśćmy ten rymowany tren
milczenia na zasłonę celowości niniejszego zakończenia.

Kamilkadze

Nie było mnie tu dawno, a teraz dodaję wpisy dzień za dniem. Niech i tak będzie. Ot, strumień świadomości.

Jesteśmy zbyt ludzcy z wyglądu. Nasza zewnętrzna warstwa powinna być odzwierciedleniem stanu psychicznego. Wyobrażam sobie, że ulicami czołgają się tylko niepełnosprawni. Jedni bardzo, inni mniej, ale chyba każdy miał okazję dostać po dupie od życia, czy też od bliskich, więc kalectwo dla wszystkich się znajdzie. Kolejne wypowiedziane przykre słowo powinno powodować powolną degradację fizyczną rozmówcy, bo przecież tylko ta fizyczna forma nas obchodzi. Psychiczna jest oczywiście trudniejsza do zrozumienia, ale chyba i tak nikt nie zadaje sobie trudu. Niech interlokutorzy się rozpuszczają podczas rozmowy z szefem, niech odpadają im członki w trakcie kłótni z małżonkiem. Dzieci zaś niech po prostu wybuchają rodzicom w twarz mieszaniną krwi i wnętrzności po usłyszeniu, że za słabo lub za wolno lub nie tak jak by chciał tatuś. Zmieniamy się zbyt wolno, żeby sobie uzmysłowić, że się wzajemnie wewnętrznie zjadamy.

Miłego dnia,
Almanzor z garstką rycerzy

Pozdrowienia znad krawędzi

Pozdrowienia dla autora, kimkolwiek jest.

Sam się często zastanawiam nad tym, kim jest. A jeśli już, to na ile.* Na ile jest? Na ile można mu wierzyć na słowo pisane, które będąc bardziej przemyślanym nie oddaje już tak dobrze środka? Państwa środka, mojego środka, środka Pana szanownego autora. Autora, który wciąż nic nie wie, a do którego zwróciłbym się nieproporcjonalnie uniżonym tonem z nachalnym dzieńdobrem jeszcze kilka lat temu. Siwe skronie ma? Ma. Może nawet otworzę drzwi jak będzie wyprowadzał jedyną bliską mu istotę na śmiesznym czerwonym wózeczku. Pff.. Rybka na wózku-przyczepce. Na dodatek do niej mówi. No i kto normalny nadaje rybce imię Skeli Dwa? Ciekawe, czy ją ochrzcił. Patrząc na to z jakim pietyzmem dogląda tego złotego liścia, nie zdziwiłbym się.

Nie mogę biegać, ale melduję, że pływanie, które miało stanowić erzac dla „przebywania na świeżym powietrzu” nie pomogło. Zmieniam więc pracę i jadę na wakacje. Zobaczymy.

Pozdrowienia dla czytelnika, kimkolwiek jest.

*”Kim jestem. A jeśli już to na ile.”. Richard David Precht. Polecam

Epizod

Już kilkukrotnie chciałem dodać wpis, ale za każdym razem po przeczytaniu okazywało się, że jest słabo. Słabo z moją głową. Autodiagnoza, bo przecież wiadomo, że jest to najlepszy i zawsze najtrafniejszy rodzaj identyfikowania problemów, z którymi człowiek się zmaga, jednoznacznie określiła mój stan jako epizod depresyjny. Ot, niby nic a przecież nie daje funkcjonować. Może potrzebuję wakacji, może rzucić pracę, a może naprawdę w tym przypadku więcej przebywania na świeżym powietrzu przyniesie rezultaty. Nie wiem, będę odhaczał kolejne elementy z listy i dam znać, jeśli coś pomoże.

Paolo Koeholo

Według ostatnich badań SMUTEK-u* najczęściej niespłacanym rodzajem wierzytelności jest kredyt zaufania. Zdaniem większości komentatorów nie ma to żadnego znaczenia, zdaniem mniejszości również żadnego nie ma. Wszyscy zgodnie i kategorycznie uważają, że wyrażanie opinii, które w sposób jednoznaczny i definitywny wartościują zachodzące w otaczającym świecie procesy jest niepotrzebne, zbędne i jeszcze raz niepotrzebne. Ja natomiast nie wiem, nie mam zdania, nie poczuwam się do obowiązku tłumaczenia niczego komukolwiek. No chyba, że Czytelnikowi. Czytaczek. Powód. Oskarżony. O niepotrzebne nadodczuwanie. Jednocześnie o możliwość niebycia zaangażowanym. O niemusienie inwestowania w ten tekst, kiedy ze mnie zostaje ledwie wylinka. Nie subskrybuj tego. Nie podążaj. Nic dobrego z tego nie będzie.

*Samodzielny Międzyministerialny Ustanowiony Tymczasowo Ekskluzywny Komitet

Wisznu i

Wstajesz i spostrzegasz siwe włosy. W kubku kawy odbija się kilka zmarszczek. Przy szóstym kilometrze zaczyna doskwierać kolano, na drugim piętrze łokieć. Czas. Degeneruje nas każdego dnia i zmienia nie do poznania, ale na tyle subtelnie, żeby nie móc zaprotestować. I tak przegapisz moment, w którym można jeszcze coś zrobić. I tak umrzesz.

Ale to nic. To dobrze.

Obczyzna

Lewicująca pomorańczowowłosa niewiasta z irokezem opowiada o tym, jak to ciężko na tych studiach, jak nie można pomóc ludziom w afryce, jak to fejsbuk jest okropny, bo w trakcie robienia czegoś się zacina. „Fakin terrible”. Przez 5 sekund można nawet mieć wrażenie, że to jest prawdziwe. Wszystkie te „endszuldigung”. Hiszpan przyszpilony do fotela w kącie przez afjona, dwaj niemcy przed ekranem oglądający najświeższy odcinek. Prawie prawdziwe.